ZEMSTA BORNA


Oto kolejne opowiadanie młodziutkiego Vaereon`a

 

        Born był wojownikiem klasy gotergon. Gotergon to klasa zajmująca się likwidacją tajnych organizacji, które mogłyby zaszkodzić królowi Boretanii. Born był zwykłym żołnierzem w tej klasie. Podlegał pod generała Sterone. Ostatni raz gdy wyruszał na bój walczył z grupą wysiedleńców, która przybyła z kraju zwanego Triwolia.  Triwolia był to śmiertelny wróg Boretanii. Triwolczycy pod każdym względem byli okrutnymi stworzeniami, dlatego oddział generała Sterone musiał go zniszczyć. Nasz wojownik był zwykłym chłopem mieszkającym na wsi, dopóki nie nadeszli Folwironi i nie spalili całej wsi.  Jednym z nielicznych, którzy ocaleli był właśnie chłopiec, który w tej chwili jest w gotergonach. Teraz Born szedł razem z innymi, aby zlikwidować podwodny związek jaszczuroludzi. Droga była bardzo zła, ponieważ prowadziła przez bagna i moczary. Wszystko wskazywało na to, że w tej sytuacji, nim dojdą do jaszczuroludzi, zostanie ich się tylko kilku. Wojownicy nie martwili się tym. Za tę wyprawę mieli dostać 4000 sztuk czystego anoterminum. Normalna wypłata wynosi 50 sztuk, a co dopiero aż cztery tysiące! Król dawał aż tyle, ponieważ jaszczuroludzie zabijają mieszkańców wsi i miast, ciężko było jest zaaresztować, bo mieszkają w jeziorku, które otaczają hektary moczar i bagien. Król postanowił więc wysłać tam oddział gotergonów i zlikwidować ich, ale obawiał się, że większość będzie wolała zrezygnować z pracy i pójść w strony rodzinne, dlatego król płaci tak dużo.

  Wyprawa na razie przebiegała bez zarzutu. Szli powoli, w rękach trzymając ogniste harpuny. Nad bagnami unosił się Potworny smród, który był nie do wytrzymania. Nagle przed nimi pojawił się jaszczuroludź. Wszyscy bezpośrednio skierowali ogień na niego. Po kilku sekundach jednego wroga było już mniej. Ruszyli dalej. Wszystko szło normalnie dopóki co pewien nie zaczęli znikać wojownicy idący na samym końcu. Byli zdezorientowani. Nie wiedzieli gdzie strzelać. Generał sądził, że jest blisko i dużo się nie pomylił. Przed ich oczami była jaskinia pełna stworów, na które polowali. Ogniste harpuny poszły w ruch. Żołnierze idąc powolnym krokiem cały czas strzelali. Wytłukli już prawie połowę, ale wciąż jeszcze było ich sporo pod wodą. Widząc, że w bagnie nie mają z nimi szans, wojownicy biegli ku jaskini. Tam dopiero rozpętała się prawdziwa walka. Wszyscy nie szczędzili harpunów. Potwory od tyłu i od przodu rzuciły się na oddział. Amunicja powoli się kończyła. Żołnierze wycofywali się z jaskini strzelając w tych, co zagradzali im drogę. Gdy cały oddział wyszedł z jaskini, wszyscy zaczęli uciekać. Born skakał po drzewach jak małpa i w ten oto sposób udało mu się uniknąć potyczki z wrogiem. Nagle za plecami usłyszał sapanie. Odskoczył na sąsiednią gałąź i zobaczył, że był to jego kompan Sligo.

- Jesteś cały? %u2013 spytał Born.

- Szczerze mówiąc nie. Mam złamaną nogę. Wdrapałem się tutaj. Jeden z jaszczuroludzi był tuż za mną. Kopnąłem go, a on spadając zdążył złapać się mojej nogi. Pociągnął za nogę i połamał mi ją. Moja noga była cała oblana potem, więc po złamaniu mi nogi spadł.

- Może jakoś uda nam się stąd uciec.

- Nam? Zobacz! Tam idą po nas te przeklęte stwory. Ty uciekaj, a ja je zatrzymam. Masz tu na drogę moje wybuchowe kule. W razie by cię któryś z nich zaatakował wsadź mu to w gębę.

- Ale ty tutaj umrzesz.

- Wiem. Jeśli stąd uciekniesz, powiedz mojej żonie, że ją kocham.

- Nie mogę cię tak zostawić.

- Musisz! Nie masz wyboru. A teraz zmykaj stąd, byle szybko.

- Żegnaj, przyjacielu!

- Żegnaj!

Po tych słowach Born uciekał po gałęziach byle przed siebie. Obrócił się i zobaczył jak jego przyjaciel, widząc, że nie daje rady popełnił samobójstwo, nie dając potworom satysfakcji z tego, że go zabili. Born był już dość daleko od ich legowiska. Tutaj postanowił się przespać, a potem zobaczy, co zrobi.

Już pięć lat minęło od tego jak oddział, w którym służył Born został rozbity. Teraz chłopak z oddziału był dorosłym mężczyzną i przygotował się do ponownej bitwy. Sporządził sobie domek na drzewie, zrobił gliniane naczynia. Przez całe pięć lat zawieszał liany prosto do legowiska jaszczuroludzi. W swoim domku przygotował co? w rodzaju kulki Sligo, tylko, że było to większe i nie wybuchało, tylko robiło mnóstwo dymu. Nadeszła pora, aby wreszcie zemścić się na potworach, które zabiły jego przyjaciela. Nadeszła jesień. Jaszczuroludzie zbierały się w jaskini i zasypiały na zimę. Born obserwował to wszystko z drzew i liczył je. Naliczył 50 sztuk. Gdy słychać już było donośne chrapanie, Born zbliżył się do jaskini, nazbierał bardzo dużo gałęzi i układał je przed jaskinią. Gdy całe wejście do legowiska było już zasypane gałęziami, wojownik zrobił małe miejsce na kulę dymną. Wrzucił  ją do środka, a sam stanął w odległości, dość bezpiecznej. Wszystkie potwory natychmiast pędziły ku wejściu. Born zauważył, że gałęzie powoli zaczynają się poruszać. Wtedy to rzucił jedną kulkę, którą dostał od przyjaciela, prosto w gałęzie. Natychmiast zaczęły płonąć. Jasczuroludzie mieli dwa wyjścia: albo się udusić albo spłonąć, skacząc w  płonące gałęzie. Born odczekał kilka minut, aż dym przestał się wydostawać z jaskini i ognisko się wypali. Wszedł do jaskini i zaczął liczyć ciała. Naliczył ich 49. Pomyślał, że jeden z nich uciekł. Usłyszał głośny syk za plecami. Tuż zanim stał ostatni. Rzucił się na niego i obaj wdali się w bójkę. Walka była zacięta. Raz po raz który? z nich wstawał i z powrotem się podnosił. Walczący wstali i jeden próbował drugiego wywrócić. Nagle poczuł jak siły jaszczuroludzia maleją i ujrzał strzałę wystającą z brzucha przeciwnika.

- Witaj wojowniku. Kim jesteś?  %u2013 spytał żołnierz Borna.

- Jestem Born. Pięć lat temu mój oddział rozleciał się tu w drobny mak, a ja przyszedłem pomścić moich kamratów.

- Mówisz o tej masakrze oddziału gotergonów pod dowództwem generała Sterone%u2019a.

- Tak.

- Od tego czasu co roku król wysyła oddziały specjalne, aby ich zniszczyć. Co roku jednak oddział zostaje rozbity. Ty jednak sam dałeś im radę.

- To było proste. Czy mogę z wami wrócić do królestwa?

- Oczywiście. Wszystko opowiesz po drodze. Dalej oddział! W tył zwrot! Naprzód marsz!

Po powrocie Born otrzymał liczne nagrody. Powiedział żonie swojego przyjaciela dokładnie to, co kazał mu powiedzieć. Jego żona chwilę potem umarła. Born natomiast został strategiem całego królestwa i doradcą króla.