KILKA SPOJRZEŃ NA DUSZE I CIAŁO LUDZKIE

 

Relacja człowiek i jego ciało stanowiła kluczowy problem od początku kształtowania się refleksji filozoficznej. Od wszechczasów stawiano sobie pytanie - czy człowiek jest wyłącznie ciałem (stanowi materialny pierwiastek), czy owe ciało jedynie posiada podczas bytowania ziemskiego, a więc jego istnienie wykracza poza fizykalną postać?
        Rozstrzygnięcie problemu "mam ciało", czy "jestem ciałem" jest odpowiedzią na pytanie o kondycję człowieka w ogóle - Kim jest?  Czy małym elementem w mechanizmie wszechświata, wyżej zorganizowanym zwierzęciem? Czy jest związany ze światem ziemskim swoja cielesną naturą, ale jego dusza powoduje, że przynależy do świata "wyższego", niematerialnego, duchowego? W zależności od przyjętego stanowiska również inaczej kształtuje się spojrzenie na motyw śmierci. Jeżeli człowiek jest ciałem, to jego istnienie jest czasowo ograniczone, to bycie ku śmierci - kres ciała, a zatem i samego człowieka. Przyjęcie duchowego, wiecznego elementu w człowieku dawało nadzieję na nieśmiertelność, nie tej cielesnej natury, ale tej boskiej, spirytualnej.

       Pogarda dla ciała. Poglądem, który w dużej mierze zaważył na kształcie europejskiej myśli filozoficznej w stosunku do tego zagadnienia, był platonizm. Twórca owej szkoły - Platon podzielił świat na materialny i idealny. Ten pierwszy stanowi jedynie "odbicie", zniekształcenie, marne powielanie tego drugiego. Wszystko, co przejawia się w świecie materialnym jest czasowe, śmiertelne i kruche. Człowiek stanowi w tej koncepcji postać dwojakiej natury: duchowej i cielesnej. Ciało- element fizycznego świata jest źródłem zła i stanowi więzienie dla duszy, która przynależy do świata idei i chce tam powrócić. Nie trudno zauważyć, że stanowisko to zostało przyjęte przez jednego z Ojców Kościoła Św. Augustyna. Zastąpiono jedynie świat materialny światem ziemskim, a świat idealny światem niebiańskim. Potępienie dla ciała i uwielbienie dla duszy w obu stanowiskach jest również zbieżne. Jak pisał Św. Augustyn : "Pragnę poznać Boga i duszę, nic ponad". Wyniknęła z tego degradacja pozycji cielesności jak i wszystkich nauk, które za cel poznania stawiały świat przyrodniczy. Na tronie zasiadła "królowa" nauk - teologia z zamiarem zajmowania się tym co wykracza poza fizykalny, ziemski świat.
        Uwielbienie cielesności. Jeszcze jednak w starożytności pojawili się i tacy filozofowie, dla których ciało nie było marnością nad marnościami i jego wartość sięgała wyżyn hierarchii bytów. Dla twórcy hedonizmu (hedone - gr. przyjemność) Arystypa z Cyreny to właśnie siało było najważniejsze, albowiem tylko ono mogło dać człowiekowi szczęście.  Cielesna przyjemność stanowiła dobro największe. W umiarkowanej wersji hedonizmu przejawił się również u epikurejczyków, którzy oprócz przyjemności związanych z ciałem cenili także przyjemności duchowe: przyjaźń, miłość, przeżycia estetyczne itp.
       

     

 

 

 

Stanowisko umiarkowane. Pewnym kompromisem pomiędzy dwiema skrajnościami - oddawaniem się wyłącznie przyjemnością lub kontemplowaniem świata idei - była filozofia "złotego środka" stworzona przez ucznia Platona - Arystotelesa. Połączył on trwale dusze z ciałem jako materię i formę. Posiadanie ciała nie było przykrą koniecznością, mogło być przyczyną dobra, wszystko zależało od utrzymania równowagi między skłonnościami ciała i duszy. Wszelka ekstremalność wiodła do zła.

Wielka Zagadka Bytu pozostaje nierozwiązywalna. Ile filozofów, tyle poglądów na kwestię ciała ludzkiego, trudno jest więc znaleźć jakieś definitywne rozstrzygnięcie. Nie ma jednak wątpliwości, że stosunek do naszego ciała i uznanie bądź odrzucenie duchowości stanowi o jakości i sposobie egzystowania. Każdy stoi w obliczu wyboru i wyboru dokonać musi...

                                       

Źródło: "Mystic Art" `97