DARIUS - WAMPIR

Króciótkie opowiadanko nadesłane przez Asghar`a

 

Darius pochylał się nad ciałem swojej ostatniej ofiary patrząc jak wydaje ostatnie tchnienie.

            Miał zaledwie sto lat, dlatego był stosunkowo młodym wampirem. Rysy jego twarzy były bardzo delikatne, jego kruczoczarne włosy opadały mu na ramiona, jego średniej budowy postura nie dawała poznać, że ma w sobie tyle siły. Może właśnie to sprawiło, że jego ostatnia ofiara – napotkana przy lesie kobieta zgodziła się pójść z nim na przechadzkę wśród drzew.

            Młody wampir pochylał się nad ciałem, aby dokładnie sprawdzić, czy nie zostało w nim jeszcze trochę więcej krwi niz potrzeby by jej serce jeszcze biło, bo tak, którą właśnie wypił jeszcze bardziej pobudziła jego pragnienie. Krew zlepiała jego włosy i spływała po jego brodzie, i szyi plamiąc czarny habit, w który był ubrany. Blask księżyca odbijał się od jego czerwonych oczu.

            Pobudzony głód doprowadzał go do szału. Gdy w pewnym momencie jego nos wyczuł dziwny zapach. Darius szybko odwrócił głowę w stronę ścieżki prowadzącej wśród lasu, a w jego oczach momentalnie pojawił się błysk.

            Jane pokłóciła się właśnie ze swoim chłopakiem, dlatego wybrała się na spacer po lesie, aby przemyśleć sobie sens ich związku. Nawet w jej najgorszych snach nie śniło się jej to, co miało się stać za chwilę.

            Darius wiedział już, że nie da rady się powstrzymać. Dodatkowym faktem na niekorzyść jego ofiary był kolor jej włosów. Była blondynką, a krew takich kobiet lubił najbardziej. Spojrzał na księżyc, który pokrywał się już krwią, którą właśnie przelał. Uniósł się w górę i postanowił lecieć za ofiarą. Leciał w bezpiecznej odległości, lecz jego głód był tak wielki, że popełnił błąd.

             Jane szła w zamyśleniu, lecz w pewnym momencie ujrzała cień rzucony w blasku księżyca. Spojrzała w górę, wydała przeraźliwy krzyk i zaczęła uciekać.

            Darius wiedział, że nie może już czekać. Został zauważony, a wrzask ofiary mógł usłyszeć ktoś inny spacerujący po lesie. Dodatkowym faktem był kończący się już las.

            Rzucił się szybko z góry na ofiarę. Złapał ją w silny uścisk jednocześnie dłonią kneblując jej usta. Ciągnął ją między drzewa, ściskając coraz mocniej, gdyż zaczęła się wyrywać i próbowała wzywać pomoc. Gdy uznał, że jest w odpowiednim miejscu, jego oddech stał się szybszy. Rzucił się do jej gardła i zaczął pić krew. Pił tak łapczywie, że krew spływała po całym jego ciele. Nie chciał jej zabijać, chciał tylko zaspokoić swój głód, ale wiedział, że go zobaczyła – został dostrzeżony, złamał jedno z podstawowych praw ich kodeksu – nie mógł pozostawić jej przy życiu. Upewnił się, że wypił prawie całą krew i upuścił ciało. Odetchnął głęboko. Jego twarz cała od ust w dół była umazana we krwi. Ale czuł, że jego głód jest zaspokojony.

            Ukrył ciało starannie, aby nikt go nie mógł znaleźć i dowiedzieć się, co zaszło.

            Teraz, gdy zaspokoił swoje pragnienia zmierzał do lochów zamku, aby ułożyć się na spoczynek. Wiedział, że będzie spał mocno, dopóki głód nie obudzi go znowu.
 

 C.D.N... mam nadzieję...