Wiersze Irys


Samotnik

Samotna dusza wałęsa się,
Po pustym cmentarzu?
Nie słychać nic prócz,
opadających liści topoli
jest tylko ona i myśli swoje.
Cóż ona myśli?
Któż to wie?
Wiadomo tylko, że jest 
Jej źle?
 



Żołnierz

Żołnierz ten, 
Co broń chowa w cień,
Nie ma serca, ani duszy.
Tylko kamień ledwie ruszy.
 



Koniec Drogi Nastaje


Ból spina mnie, myśli gryzą.
Róża wyschła, to ma zagłada.
Kopie mnie w żebra, ściska głowę.
Koniec drogi nastaje.
Miotające się w głowie demony,
Niosące zagładę anioły.
Kwitnie chaos , kwitnie mrok mordu.
Koniec drogi nastaje.
Nowotwór ludzkiej obłudy,
Mruży mi oczy, plącze mi nogi,
Gryzie w opuszki palców.
Trudno mi mówić!
Trudno myśl ogarnąć !
Koniec drogi nastaje.
A ja marszem idę przez polanę.



Wiedźma

Samotna wiedźma, szuka Boga.
W mroku nocy, ślepa.
Upadają Jej marzenia.
Jej głos mięknie, oczy krwawią.
Klęczy przed Bogiem, 
Błaga o łaskę.
Ona była słońcem ?
Słońcem żalu.
Słońcem płodu demona.
Zgładził Ją mrok, 
Mrok ludzi czystych.
Teraz przechodzi z popiołu 
W życie.
FENIKS OŻYŁ!
 


Demon

 Przechodzi z piekła w świat.
Przez mrok ulic czyśćca.
Smok gryzie go za szatę.
To nie ma sensu !
To nie ma planu!
Lustro oddaje niechciane odbicie
Z powrotem do jego duszy.
Mord rozpoczęty.
To nie Eden , tu nie ma dobra ?
 


Ogień

Ropa czysta , opada z lekkich liści.
Mdli wszystkie nowotwory bólu.
Krzywi płaczem smutne kwiaty
Niszczy cukier obłudy nieczystej.
Chwila krótka , mały ognik.
Palą się miasta , pali się statua wolności.
Bóg płacze krwią niebios.
Mgła poranka rozczula liście.
Moc nocy poprzedniej wiwatuje.
Widzisz ten ból w ich cieniach ?
Słońce rozjaśni ogień determinacji.