Wiersze Maximoe


Do zwłok pytanie za życia

cóż za twarz ktoś umiera?
przed kimś brama śmierci
ścieżki rozpościera?

Tak, umiera mój przyjaciel

któż to taki co się dzieje?
nad kim diabeł dziś się śmieje?

to, umiera mój przyjaciel

Co? jak? kiedy?
Nigdy się nie dowiem
bo osobę którą pytam
opłakują teraz inni.

ja się pytam którzy winni,
odpowiedzi nie ma wiele
on wyskoczył z mostu
ona powiesiła się przy kościele

 




Będąc człowiekiem

Pędząc jak szalony przez wnętrze chaosu
zbieram spopielony plon wiary
z którego zlepię święte czary

Rwąc jak wściekły obmierzłe mięso chaosu
cierpię bardziej niż ze skóry obdzierany
Męki siłą na władze i potęgę skazany

Lepiąc amorficzne stwory mej wiary
tworze węże sześcionogie, kamienne słońca
jak szalone są Azathotha tańce bez końca
tak szalone tworze koszmary

co by stoczyć bitwę z własnym wnętrzem
złamać bariery w jakiem przybrany
uśmiech Malkawa zagości mieczem
srebrnej czci oddanej sobie

jam jest Potęga i słabość
jam skromność i chciwość.
Jam jest ukryty w tobie
chaosie niepodzielny.


 




Do pięknej tajemniczej (Dla mej ukochanej Valerii)


zamykam oczy śniąc o Tobie
Jako królowej cienia
zamykam oczy chcąc być przy tobie
takie me wielkie marzenia

twoje spojrzenia, niczym blask świecy
rozgrzewa uczucia dawno utracone
i choć nie znam twego imienia piękna nocy
najpiękniejsza z kobiet. wznoszę
modły o wysłuchanie mnie

z duszy mej mroku
prawdziwe uczucie

i choćby śmierci strachu
groźba, nie zdradzę cię

czy powiesz jakie
o Cudna twoje imię?

 



Bohater?

I w bój ruszyłem z pieśnią na ustach
na mym ramieniu lubej czerwona chusta
jak wielu młodych wśród wrogich watach
rozpoczęła się na dobre krwawa walka

Strach zaatakował, dreszcz w sercu, to straszne!
mój miecz zabił dziecko wasze!

leży z piką, krwią broczy
a za mną teraz śmierć troczy

róg słyszę ktoś mnie atakuje
tnę na odlew i znów pustkę czuje
zabiłem człowieka jestem MORDERCA!
i jeszcze dziewięciu zatrzymałem serca
Teraz już POTWÓR a nie MORDERCA!

chustą mą lubą zbezcześciłem
na reszcie tę walkę skończyłem
i jak zdrowy na ciele tak chory umysłem
teraz tnę i rąbie mieczem i toporem
lecz nie umiem walczyć z swego ciała oporem

śmierć w tej hańbie jedyna pociecha
lecz ciało nadal od niej ucieka
Patrzę na Lacelota on jest ZDOBYWCA!
w walkach setkę zabił, to jest odkrywca
I jeśli mam BOHATEREM być
musiałbym tysiąc ludzi zabić!

sumienie mi żyć nie daje
więc do kolejnej walki staje!
Z NADZIEJĄ MÓC ŚMIERCI W BOJU!!!

 



Pakt

Między Ludźmi w czarcim stole
magia w pentagramu kole
sześć świec po sześć razy
odpalanych sześciu grzechów noszą zmazy
Mefistosa sięgnąć mocy
w cieniu lasu, pełni nocy
na przecięciu jakiś ścieżek
zakopano z zdjęciem mieszek
demon przybył pocałował
człowiek za moc dusze oddał.
 




Gaja

Bogowie jakie piękne jest życie!
gdy owad z kwiatu nektar spija
mysz ziarno je skrycie
i człowiek człowieka zabija

Bogowie jakie piękne jest życie!
gdy idę przez las zapach czuje
jadu, którym człowiek powietrze truje
ze szczęścia aż śpiewać się chce

Bogowie jakie piękne jest życie!
bo mogę wszystko na tej ziemi
w którym człowiek jak robak się mieni

Bogowie jakie piękne jest życie!
zabierzcie ode mnie ten skarb
bo człowiek teraz mnie zabija

 



Wiele znaczeń


Śmierć posiada imion wiele
czasem znajdziesz je w kościele
śmierć posiada wiele znaczeń
część jest zwykła, część wypaczeń
fantazyjnych, które nic nie wnoszą
lecz cierpienia ludzie znoszą
życie śmiertelną jest chorobą
ludzie zapobiec jej nie mogą
sporo cierpień niesie
póki z ciała nie wyniesie
ostatniego tchnienia, prawo nie zmienne
tworzy na sercu rany ropienie,
tylko trujące zioła
rzecz która mu podoła
śmierć ma znaczeń wiele,
poznam jedno gdy zamieszka w moim ciele
wtedy imię będzie jedno
od cierpienia ulgi sedno

 



Psychopoezja


Wiersze pisze, świat pokazuje
nic ja tobie nie zakazuje,
swoje przemyślenia tak niosę
czasem w życie wam coś wniosę
wy mi za to nie nagradzacie
psychiatrykiem odgrażacie
ledwo rymy skleję w całość
a wy kijem mi za małość
Tam gdzie ja się udaje
już nie będą ciemne zgraje
czy do trumien ja was wsadzam?
czy psychozą was nagradzam?
światło niosę wam w ciemności
a wy na to: "mamy mdłości"

 



Inkwizytor


ty wielce prawy katoliku
to nie święta inkwizycja
prawie czysty człowieku
za niska twa pozycja
krzyżem mnie nie pokonasz
mieczem nie zranisz
me słowa potężniejsze niż Judasz
walką ze mną tylko siebie schrzanisz
pokaże czym jest cierpienia droga
i twój Bóg nie pomoże gdy trwoga

 



dźwięk


...głuchy dźwięk...
...Kolejny dźwięk..
...cóż to za sygnał
wiecznie obecny...
ciągle obcy
sygnał męki
dźwięk udręki
serca bicie?
Nędzne ŻYCIE...
 



Dla pięknej (Valerii)


Oczy twe piękne smutkiem skalane
Magiczna kraina, miejsce niezbadane
Głos twój nocne życzenie
Nadaje słowu miłość błyszczenie
Serce czyste niczym łza
Z twego policzka, gdy smutek dotyka dna
Będę walczyć o miejsce w sercu tym
By z uczuć nie został tylko dym
Dla ciebie sprawić bym mógł
By zniknął świat i przeklęty Bóg

 


O krzyżu Nieśmiertelności
O symbolu nieskończoności
prawdą jest
że wszyscy pragną cię
śmierci wyzwolenie
lecz i uwięzieniem
tyś kluczem do tej klatki
O ANK! usłysz me pragnienie
zabierz z mego życia cienie...
Zabrali... nie oddali...
choć widzę cię w oddali
na drodze śmierci stoi....
ja trafie do swej ostoi...