Wiersze Sorg Sydän`a

 

Rzeczywistość 

 Iluzja...!
Stan rzeczy pierwotnych,
Zwierciadło zapomnienia,
Wnętrze pustką okryte...
Przysłania Twą udrękę,
Chorobę wieku,
Iluzja to...
Kwiat przysłonięty tajemnicą deszczu,
Nie zerwany, kwitnący,
Iluzja jest...
panem twym,
Mistrzem poznania.

Iluzja pęka...!!
świat przysłania mrok,
Gnije pierwotna myśl twa...
Śmiech przysłania ci pierwsze oznaki szaleństwa,
Brud, Pycha, cholerne KLAŁNY!
Jakże, pęka iluzja ma,
Gdy obraz wasz przysłania moją twórczość,
Nienawidzę waszego wzroku...
Wasze puste spojrzenia,
odsłaniają wasze gnijące stany Dusz...
Nazywacie mnie Odmieńcem...!
A ja uznaje was za widma, cienie powłok cielesnych,
Głupcy...?

 What is your embodiment of life,
Your hallow life...
The mirror shines death,
your form is a lie !

Szczątki Iluzji...!
Obrazy radości, gdy ja pogrążam się w smutku,
Smutek na zewnątrz, radość w środku ?
Głupiec...!
Samotność, moją drogą do Pojednania...
Smutek, moja forma Radości...
Ludzkie plugastwo ciała, moje Prawdziwe Piękno Ciała...
Śmierć, moja Nieśmiertelność...
Życie, moje przekleństwo...
Miłość, moja...

 Niekończąca się Iluzja...
 


Istota Twórcy

 Poczuj jak ogień piekielny przeszywa twą Dusze.......
Bezradność, Ból, Głód Niewiedzy,
Upity własnym szaleństwem....
Moja myśl staje się pustką,
nic nie słyszę, nic nie czuje.
Czy sam wybrałem drogę w ciemności ?


Pustka w mojej Twórczości, Myśli skute
Uwięzione Łańcuchem Niemocy.
Pierwotne dzieło przestaje świecić światłem natchnienia.
Ludzkie Obrazy, te Szare Ludzkie Obrazy ! Męczą mnie,
czuje się samotny,
kocham tą samotność i nienawidzę ...
Czy sam wybrałem drogę w ciemności ?
 

Próbuje być obojętny na słabości własnej Duszy.
Rozrywanej każdego dnia przez Pierwotne Cierpienie...
Jestem pustelnikiem bez wewnętrznego spokoju.
Moja istota męczy mnie.
Byt, w którym przyszło mi egzystować stał się taki trudny do pojęcia.
Czy sam wybrałem drogę w ciemności ?
 

Chce odejść w wieczność.
O władcy Otchłani Ostatecznej przyjmijcie moje plugawe szczątki !
W swojej twórczości dążę do doskonałej formy poznania ostatecznego
Nieśmiertelność !
Szara istota mojej duszy, Taka słaba, Taka ludzka !
Czasem oszpeca moje dzieło swoją Jednolitą Formą ...
Czasem czuje jak szaleństwo pochłania mnie, zawłada mną,
Jestem inny, obcy dla siebie.
Dwa zwierciadła pustki Szaleństwa, jedno pęka, drugie zostaje.
Smutek...
Cierpienie...
JAK JA ICH NIENAWIDZĘ !
i JAK JA JE KOCHAM...!


Pytania

 Nieskończona Ludzka Myśl...
W kresie istnienia.
Jesteśmy plugastwem Ludzkim,
całego świata...
Nasza istota to krwawa
naciągnięta Skóra z polami Krwi...
Dlaczego chwilami zapominam o tym Brudzie ?
Czy to szare życie czasem przysłania mi
Moją bezsensowną istotę w tym Bycie ?
Czego moja egzystencja jest...
taka szara ?
CZYM JEST KRYSZTAŁ DUSZY...?
czy skażam go swoim istnieniem ?
Widzę go, Czarny ptak, Moje Wybawienie...?
Niech Wyrwie moją Dusze z Tej PLUGAWEJ formy...
i  n i e c h  z a k o ń c z y  t e n T E A T R...
 


 Pragnienie

 Światłość Dnia, Przysłania Mrok
Me oczy widzą postać twą
Oblicze twe, wprowadza mnie...
w błogą Rozpacz...
Nie jesteś Moja...
Choć pragnę Cię !
Me oczy wszędzie widzą oblicze twe...
Moja dusza Krzyczy...
Miłość !
Miłość !
A ja zamykam oczy na widok twój,
odsuwam się w cień i płacze...

CZY MOGĘ KOCHAĆ NIE POZNAJĄC SMAKU MIŁOŚCI ?
 


Natchnienie

 Dusza gnije, pierwotny wzór,
dusza umiera, cierpienia rozkosz
Stan pierwotny przysłania mrok
czas obudzić ciemność... 

podnieś krwawy całun nimfy swej
zobacz jak krwawią usta jej...
wyrwij jej dusze z głębi jej umysłu,
poczuj jej wewnętrzny spokój...
Gdy tak siedzi na tronie twym i...
UMIERA.

 ,,Zaglądasz szeroko w Mrok duszy swej... co Widzisz ?''


Bezsenność

 Ludzka świadomość... światło... formy... cienie...
Jaki stan przypomina ci zbawienie ?
Nie mogę, nie chce...
Zapominam... myśli me takie barwne...
Gdzie ta ludzka myśl...
Taka piękna... majestatem swym olśniewa mnie... 

Postać w cieniu kryjąca się...
Mroczny zbawiciel... znam oblicze twe...
Czego ode mnie chcesz !
Przyszedłeś męczyć mnie...
Natchnienie... Odpowiada mi...

 Zatracam dusze swą...
Nie rań mnie ostrzem swym po raz trzeci... jeszcze nie...
Dziwne poznanie przynosi mi oblicze twe...
Nowy stan... nowe cierpienie... ukojenie...
 Natchnienie rozrywa mnie...
Chce skończyć... nie pozwalasz !
Przychodzisz tylko kiedy chcesz !
Opuszczasz mnie... jak Szmate !!

 Przeklinam Dusze twą...
Przeklinasz sam siebie,
Byś przepadł...
Razem z tobą w otchłań nicości,
 Odejdź w mrok...
Tam gdzie kwitnie grób cierpienia twego,
I mojego ?

 Opuść ciało me, proszę !!?
By skryć się w mroku twym,
zawsze z tobą będę istniał...
 Uciszę to istnienie !
Ucisz sam siebie...
Z czym rozmowę toczę tą ??
Z samym sobą...

 Śmiech, tyś demonem mym... precz !
Wezwałeś mnie...
Precz !!
Sam tego chciałeś...
Pragnienie twe mym rozkazem...
Chcesz zobaczyć oblicze me ?
Bym szpetote twą zobaczył...
Spójrz a sam zobaczysz...
Boże !!! Boże !!!

 Co widzisz w obliczu mym...
Swoje przekleństwo...
Twoją i moją ścieżkę poznania...
Zakceptuj fakt ten...
Nie moge... gdyż jesteś demonem mym !
Aniołem...
Strzegę cię przed twą istotom...
Ograniczasz mnie...
Świat robi to bezustanie... bez mojej świadomości...
Może to iluzja ma... Co za piękny stan... śpisz ?
budź się... ale oczy me otwarte...
Dusza śpi... płacze... tęskni
Śpij już śpij...


M...T...

 Pustka...
Wszystko przemija...
 Wszystko umiera...
Stan naszych myśli, wyrywa się ku światłu...
W drodze poznania przepada...
Spoglądając na ciało, dostrzegam przemijanie...
Czuje zapach gnijącej powłoki mej...

 Dziwna niemoc... nienawidze... nienawidze !!
Szukam natchnienia,
Gnije...!
Szukam Uniesienia,
Przemija...!
Czekam na twórczość...
Nie przychodzi...

 Stwórca obdarzył mnie mocą kreatora...
Dlaczego pozwala że ta pustka mną zawłada...
Słyszę odgłosy wewnątrz tej pustki...
Krzyk, płacz, Wrzask, cichy śmiech... 

Zgłębiając ten stan, on powstał...
Moja Druga część duszy...
Widzę go, w mroku,
Pół nagiego...
Twarz zakrytą ma...
Ale widzi i czuje pustkę tą...

 Szaleństwem jest zatracić Własną świadomość...
Stworzyć odbicie własnej pustki...

 Czy dam mu imię ...?
Znając je krzyczę w duszy...
Gdy on usłyszy wołanie me, przyjdzie...
Splami krwią rękę twórcy... zaznaczy swe przybycie...
Wiecznym znakiem na ciele mym...

 Wzywając go tracę i pozyskuje cząstkę swego istnienia,
Jestem nim, on jest mną...
Znam jego sekret... koszmar jego duszy...

Ostateczny Stan poznania Mroku...


Obce Objawienie ?

 Mrok budzi dusze...
Nowe cierpienie... inne ?
Nie moje... świadomość wspomnień,
Moje ?

 Otacza mnie krąg ciernistych owoców ziemi...
Ciało znowu przemija... ból powraca...
Nie mój... choć taki znajomy...
Dusza wolna sprawia ból...
Głupcy... płaczący nad mogiłą Wieczności...
Znak pociechy... radości...
Dusza wolna jest... 

Stwórca... mój i jego stwórca...
On wie... stara się..
Zrozumieć,
Śmierć, o aniele stanu wszechrzeczy...
Pozwalasz umierać tak słodko...
W BÓLU...
W SAMOTNOŚCI...
W NIEWIEDZY... 

Stan poznania twego... budzi i otwiera oczy me...
Czarne otchłanie mrocznej duszy...
Przychodzę z natchnieniem... odchodzę ze zrozumieniem...
Czym jestem ?
Oświeceniem... mroku pana mego...
Niech tworzy... pozwala żyć...
Słowa... co za piękne cierpienie...
obce i takie znajome,
Smutku nie pokona nic...
Wspomnienia wyryte na krysztale duszy...
Niemoc... którą tak dobrze znasz... 

Głupcze to nie twój Ból... nie twoje cierpienie...
Pragnąłeś pożerać ból, zabierać go innym... pocieszać !
Nie tak działa stan poznania...
możesz przejmować Ból ale nie zabierać innym...
Nie pozbawisz ich uczuć... ich cierpienia... przecież wiesz...
Jak stan działa ten... bez wybaczenia,
Dusza tka kokon swój... zamyka się... i odradza...
Każdy gra w tą grę, ma swoje odrodzenie...
Wybierają i przegrywają z bólem swym...
Nieliczni godzą się i rozumieją istotę Śmierci..
.jak na powłokę ciała śmiertelnego...
Kryjesz wielką moc... poznania tego... 

Co kryjesz w duszy mej poznania twego... Stwórco mój ?
Nie bądź żałosny w stanie tym...!
Przestań płakać... nie twój ból... nie cierpienie twe..
Poznasz jego smak wiele razy...
zanim anioł Białego kruka dusze twą zabierze w wieczność...


Obłęd

Piękna muzyka...
Cicha, pogłębiająca mrok... 

Jestem zmęczony... oczy pustką świecą,
Dziwne obrazy w myśli mej...
Tworze i umieram...
Cisza, ta cholerna cisza...
Tłamsi chaos, unicestwia myśli me...

 Znów słysze krzyk w duszy mej...
Jestem panem swego Stwórcy...
Krew ! Cięcia !
Dlaczego on znowu przychodzi...?! 

Prubuje zawładnąć moją świadomością,
Co przeraża mnie w tym stanie ?
Odbicie mojej własnej duszy...
Ten... nieład... Szaleństwo...

Boże !!
Dlaczego ?

 Jest Blisko, Mrok odsłania jego koszmarne oblicze...
Twarz skrywa radość z cierpienia mego...
Obłęd w uśmiechu...

Odejdź !!
Co robisz ?

 Jego ręka okaleczona, cięcia, liczne chęci...
Szuka Śmierci...
Spośród tylu ran, jedna zwraca uwagę mego poznania...
Rana na lewej Ręce, psująca iluzje...
Cierpienie z rozdwojenia duszy...
Utraty miłości...
Straceniu życia...

 Kukiełka zawłada Władcą !!!
Stajemy się jednością...
ON pragnie pojednania w Otchłani...
Chce bym otworzył pierwotną Ranę ostatni Raz
Trzecie Cięci, które zakończy niemocy czas...
Czekam, na końcową zasłonę własnego smutku...
Gdy stan ten nadejdzie...
Wszystko się zakończy...
cicha rozpacz, serce krwawi..
Pamięta !


Filozof


Obłudne myśli pastwiska proroków...
Jakże jednolitą formę sławią...
Jesteśmy pustelnikami własnej świadomości,
Czynu i zamiaru...

 Taka pustka wielka w chwili tej, ogarnia mnie...
Jedność i pojednanie krzyczy szeptem serce me...
Takie złudne myśli te,
Zrozumieć i przebaczyć mrok stworzenia tego,
ale po co i dlaczego ?

 Jestem panem ścieżek mych,
myśli twórczej w poznaniu tym...
Wojownicy są widmem i pustką w duszy mej,
nie wybaczam im... gdyż tak chce...
ich fałszywy krzyż przytłacza mnie... zamyka obraz mój,
Na zrozumienie te...

 Słowa cisną dusze i zasłaniają oczy, krwawią...
Mówią... o mnie ten, który krzyczy szeptem własnych słów...
kim jestem dla ich świata w lustrze tym ?
Odmieniec... krzyczy jeden tłum
Szaleniec...?
może kimś więcej niż, tylko...

 Więc kim jestem...
Codzienność ich życia sprawia niezdarność czynów mych,
jestem śmieszny kiedy staram się przetrwać to,
co dla nich jest codziennością...
gubię się w drobnostkach życia codziennego, lecz
Dlaczego... jestem sam w swoich myślach,
Zamknięty w mroku otchłani twórczości tej...
Taka piękna jest gdy tworze i patrzę w pustkę otchłani jej.

 Jestem stwórcą...
rzeczy świata mroku,
i myśli w korze duszy,
Twórczość którą tak tworze, jest rzeczą światła poznania mego,
tak bardzo niepojętą...
Choć jednak jestem niezdarny i zagubiony w rzeczywistości pierwszego stanu...
 Zakazane mi jest poznać rzeczy w których myśli tworze dzieła swe...
jakie żałosne...
lube cierpieć gdyż boje się własnego poznania szczęścia,
skrycie w duszy swej... krzyczę słowa te,
jakie żałosne...

W poznaniu swym nie obchodzi mnie jedna ludzka myśl,
jakże nienawidzę słów tych...
Oskarżają świadomość świata mego,
tak bardzo odległego,
dla nich...

Czym zakłócać mam poznanie swe...
Wasze jednorazowe myśli, odczucia, takie same są
śmieszne, gmina i globalna myśl pustych jednostek...
Ośmieszających to czego nie są w stanie pojąć...
zaakceptować inny tok myśli, poglądów i odczuć.

 Dlatego rozważania swe kieruje do samego siebie,
w stanie tym będę tkwił aż po cichy radości śmiech,
Gdzie skrzydła śmierci otulą mnie.