Wiersze Pauliny Wilamskiej

 

Każdy dzień

Świetlisty poranek - spędza mrok ponury,
promienie światła; znaczą swoje drogi,
a noc na boku stoi, chwiejąc się - jak pijana.

Nim pasmo słońca blaskiem swym zaświeci,
muzyka z Twoich ust, objawi obraz szczęścia,
a ja przesytem pieszczot karmić Cię chcę.

Luby! Tyś pragnieniem, serca mego,
Niebo i ziemia, nie ma tej potęgi,
jak bezkres radości, który spływa z nas oboje.

Ja, Twym mały kwiatem uprzejmości,
Tyś, mą jedyną drogą na cały świat.
Myśmy otuleni ciepłem - naszych serc i ciał.
 



W Milczeniu

W milczeniu,
spogląda za oknem spadający
deszcz - żywych dusz.
Przemoczonymi łzami spływa
po szybach, mocząc kroplami
parapet - gdzie jestem
ja, nikomu niepotrzebna
niczym popisana kartka.

Z powiewem wiatru łkam,
patrząc w rozmyte marzenia...

W milczeniu przesuwam
krew z mego ciała. Palcami
dwoma kreślę pod oknem,
na bielutkim mym parapecie, znajduję
miejsce, gdzie dociera deszcz
łez. Bo tu jest pochowane
życie - ludzkich szczęść.



Dusza

Tak wiele jeszcze jest tajemnic,
Które tak bardzo chciałbyś poznać.
Tak wiele ukrytych pragnień,
I nieprzeżytych doznań.

... A jeśli, przyjdzie jutro
I spełnią się marzenia.
A co... Jeśli już ich nie masz?
Czym zapełnisz puste miejsca [?]
Jak ożywisz martwe serce [?]
... a jeśli przyjdzie jutro

Czy wtedy zapragniesz zobaczyć
Całą swoją duszę...?

Pod zamkniętymi powiekami,
Ukryty za kurtyną marzeń.
Zanurzasz się, w kolejny sen,
Gdzie dzieje się, co tylko chcesz.

... A jeśli przyjdzie jutro,
I otworzysz oczy.
Czym, życie może cię zaskoczyć?
Czym, zapełnisz puste przestrzenie [?]
Jak ożywisz martwe spojrzenie [?]
... A jeśli przyjdzie jutro

Czy wtedy zapragniesz zobaczyć
Całą swoją duszę...?

... A jeśli przyjdzie jutro ...
... A jeśli przyjdzie dzień ...
... A jeśli przyjdzie czas ...
... A jeśli przyjdzie cień ...

Chce zaryzykować, chce zobaczyć się -
pragnę ukojenie wlać w moją duszę...
 



Atak serca

Śnie i słyszę z mroku wołanie,
- krzyki mej strapionej duszy.
Widzę i czuję smak gęstej mgły
- dotyk rosy, łzy poruszy.

Biegnę co tchu do źródła otchłani,
Wyciągam rękę w korytarz wspomnień.

Dotykam marzeń,
zapadam w letarg.
Czuje, że jestem
...w krainie życia,
...w błękicie wody,
...w szarości mgły,
...w spokojnej toni...
przystaję dla myśli!


Jak echo leśne, powtarzam pragnienia.
Skrywane uczucia, walczą o wolność.
Kłębek myśli, rozwija powoli sens zdarzeń.
Krzyk duszy rozdziera me ciało.

Ostatkiem sił łapię oddech,
Powiew powietrza wdziera się -
... w głąb mojego ciała,
... w każdy zakamarek,
... w rozjaśnienia myśli,
... w przepędzenie wspomnień...
atak serca udziela się!

Promienie słońca muskają moje powieki.
Budzę się do życia, puls podnosi się,
rzucam spojrzenia, przeglądam się
To tylko nieszczęścia koszmarny sen...
 



Perła wyjścia

Wokół Ciebie żal, inny świat
Perła wyjścia na dłuższy czas,
A Ty - Czekasz…

Drży ciało, płonie rzeka
Nikt nie wie, co Ci sumienie mówi, co Cię czeka
Recepta dnia, to lustro
W nocy szklana perła
Wolno, wolno leci ze skał
Spływa, spływa z melodii dnia,
Wciąż Ciebie, Ciebie na siłę ma
Chcesz uciekać, szukasz wyjścia z tego
Błądzisz w mroku
Zapominasz imię jego
Szukasz światła dnia
Jest noc, a księżyc w lustrze się odbija
I pada, pada na perłę wyjścia
A płomień, płonie jak z żaru ogień.