HISTORIA RHAPSODY

 

"W pewien słoneczny dzień, w godzinach rannych, przechadzał się ulicami Triestu pewien człowiek. Szedł on na zajęcia z "Nauki o duszy i energii", na które już od dłuższego czasu był zapisany. Wykład przebiegał w sposób standardowy, nie licząc jakiegoś "natręta", który cały czas się gapił. Jak to zwykle bywa, zajęcia się skończyły, a mężczyzna szykował się do wyjścia, gdy owy gapia zagrodził mu drogę. Zaproponował mu cos do picia i krótką rozmowę na temat ostatniego wykładu. Po kilku godzinach zażartej dyskusji na temat muzyki podali sobie ręce.
- Alex - powiedział długowłosy.
- Luca - odparł ten drugi. I tak się zaczęło..."

W 1993 roku w miejście Triest, po (długim) spotkaniu, dwóch muzyków - Luca Turilli i Alex Staropoli - postanowiło założyć zespół muzyczny. Chcieli połączyć standardowe brzmienie heavy metal'u z klasycznymi instrumentami, takimi jak skrzypce, wiolonczela, czy fortepian. Znaleźli sobie perkusistę - Danielle Carbonea - i wokalistę - Christiano Adacher. W takim składzie postanowili wystartować.

Nagrali pierwsze demo - "Land Of Immortals" i odrazu dostali wiadomość od niemieckiego wydawnictwa LIMB. Mimo, że wokal nie był najlepszy, to muzyka przemawiała za sukcesem. Niedługo potem nagrali drugie demo - "Eternal Glory", które jeszcze bardziej przypadło do gustu słuchaczom. Przyszedł czas nagrania pierwszego pełnego albumu. Znaleźli nowego wokalistę (Fabio Lione) i zaprosili basistę (poprzedni odszedł) Sasche Paerth'a (Na albumie wystąpił gościnnie). Efekt był zdumiewający. Wydane w 1997 roku "Legendary Tales" potroił liczbę fanów Rhapsody i pozwolił muzykom na podpisanie nowego kontraktu z LIMB. Miał też coś nowego... Booklet zawierał krótkie opowiadanie... Początek sagi o "Szmaragdowym mieczu" (Emerald Sword) ciągnącej się przez 4 albumy. Pieniądze niczym rzeka spłynęły do portfeli członków zespołu. Teraz zaczęło się nagrywanie na serio...

Zatrudnili nowego basistę - Alessandro Lottę - i zaangażowali sztab innych muzyków (Chór, skrzypkowie, flecista - brat Alexa, Manuel itp.). Tuż po nagraniu i sukcesie "Legendary Tales" rozpoczęli nagrywanie drugiego albumu. W 1998 roku, trzy miesiące przed albumem wyszedł singiel - "Emerald Sword". Warty jest on uwagi, głównie dzięki przepięknej balladzie - "Where Dragons Fly". Miała, lecz nie znalazła się ona ostatecznie na pełnym albumie. Gdy przyszedł czas premiery nowej płyty zespołu, fani ustawiali się w kolejce po limitowane edycje. "Symphony Of Enchanted Lands" jest (jak dotąd) nabardziej melodyjnym i zawierającym najwięcej wstawek instrumentalnych, albumem Rhapsody. Tu też po raz pierwszy widać było wyraźną inspirację muzyką klasyczną - Intro, czyli początek do "Dark Tower Of Abyss" to inspiracja Vivaldim. Album przyniósł oczywiście drugą część sagi o "Emerald Sword".

 

Przez następne dwa lata Rhapody dopracowywało styl, aż w 2000 roku wydali, najpierw singiel, potem zaś pełny album. Na perkusji, zamiast Danielle, który odszedł, zagrał Alex Holzwarth a "Dawn Of Victory" był kolejnym przełomem. Muzyka Rhapsody stała się bardziej mroczna, do świetnych kompozycji doszły mocniejsze gitarowe riffy, a efekt przerósł wszystko. Niestety... Ceną za sukces było odejście Alessandra. Rhapsody nie miało basisty.

Do nagrania kolejnej płyty zaprosili znów Sasche Paerth'a. W 2001 roku wyszła EP'ka "Rain Of A Thousand Flames". Brzmienie stało się jeszcze bardziej srogie i mroczne, a występujący narrator (Sir Jay Lansford) zajął aż cały jeden utwór (z czego nie byli zadowoleni fani). Wkrótce Rhapsody zaczęło nagrywać nowy album, jednocześnie czwartą część (trzecia - "Dawn Of Victory")i zakończenie sagi o "szmaragdowym mieczu". W 2002 roku światło dzienne ujrzał "Power Of The Dragonflame". Ostry głos Fabia, szybkie gitary i mroczny klimat w połączeniu z kunsztem muzyków stworzyły kolejne dzieło. Album nie był już tak symfoniczny, ani melodyjny, ale wciąż wspaniały. O talencie muzyków może świadczyć fakt, że utwór "Knightrider of doom" z "potęgi smoczego płomienia" zaczęli nagrywać 2 tygodnie przed premierą.

Nowa era w dziejach metalu...

Singiel "The Dark Secret" który ukazał się 28 czerwca 2004 roku dał nam przedsmak tego do czego są zdolni panowie z Rhapsody. Świetną muzykę, aranżacje i dodatek w postaci pełnej orkiestry i chóru uzupełnił tylko charyzmatyczny głos Christophera Lee - narratora na nowym krążku... Nastrojowość, klimat i siła utworów wielokrotnie przekraczała poprzednie wykonania. Jednak był to tylko mały krok do prawdziwego przełomu...

Symphony Of Enchanted Lands II: The Dark Secret

Tę płytę bez wątpienia można nazwać arcydziełem... Już pierwsze dźwięki i narracja Christophera Lee zapowiadają że będzie to coś wielkiego. I jest... Rozmach z jakim powstawała płyta jest bardzo duży. Nagrania prowadzono w sześciu studiach (Włochy, Niemcy, Belgia, USA, Czechy i Anglia), tak by umożliwić jak najlepsze warunki i tak aby twórcy - Luca i Alex - mogli skoncentrować się tylko na jednym... Przelaniu swoich wizji muzycznych na papier, a potem stworzeniu z tego płyty która wstrząśnie światkiem muzyki metalowej.

Nowy album to prawdziwe dzieło i pokaz kunsztu Luci i Alexa. 12 utworów o łącznym czasie ponad 70 minut przenosi nas w magiczny świat zaczarowanych krain i zatapia w losach tego świata. Album jest tak skomplikowany, że nawet po wielokrotnym przesłuchaniu można odnaleźć nowe, wspaniałe elementy i dźwięki. Każdy detal jest tu dopracowany i połączony z innym, tak że całość którą komponuje jest po prostu niesamowita.

Nie bez powodu nazwaną tą muzykę "Film Score Metal"... Muzyka roztacza w umyśle słuchającego wrażenie oglądania filmu. Wszystko to dzięki narracjom, brzmieniu utworów i nastrojowości całej płyty. Połączenie gitar, chórów, symfonicznej orkiestry i elementów muzyki średniowiecznej tworzy ten nowy - rewolucyjny - styl muzyki.

27 września 2004 roku w świecie metalu nastała nowa era... Symphony Of Enchannted Lands II: The Dark Secret...